




Ten weekend w Muzeum Zbyluta Grzywacza na Białym Prądniku przejdzie do historii tego miejsca jako czas niezwykłych splotów okoliczności.
Głos zza oceanu
Wszystko zaczęło się od nocnej wiadomości z Kanady. Po niemal 40 latach odnalazł się obraz Zbyluta, który w trakcie moich prac nad catalogue raisonné w 2008 roku musiałam uznać za zaginiony. Okazało się, że dzieło jest bezpieczne, otoczone opieką przez syna wybitnego artysty i bliskiego przyjaciela Zbyluta – Krzysztofa Buckiego.
To wzruszający dowód na to, że artystyczne przyjaźnie nie uznają granic czasu ani oceanów. Symboliczna wymiana obrazów między Grzywaczem a Buckim sprzed dekad, dziś stała się mostem łączącym Kraków z Kanadą.
Nowa karta historii
Z tą radosną nowiną powitałam w sobotę moich wybitnych gości – znanego poetę i profesorów krakowskiej ASP. To właśnie podczas tego spotkania zainaugurowaliśmy nową, papierową Księgę Gości.
Wpisałam w niej motto Zbyluta:
Malowanie, rzeźbienie, rysowanie to próba porozumiewania się i chcąc je tak traktować, staram się mówić o tym, co wspólne dla wszystkich, co łączy.
Widok moich gości, dzielących się wspomnieniami i refleksjami o sztuce, zostawiających pierwsze „kreski” w nowej księdze, był dla mnie potwierdzeniem, że misja tego miejsca trwa. Rozmowy, które toczyliśmy były najgłębszą formą obcowania z duchem Zbyluta.
Podziękowanie
Dziękuję wszystkim, którzy w ten weekend – osobiście lub wirtualnie – byli częścią życia Pracowni – Muzeum. Każdy odnaleziony obraz i każdy wpis w Księdze Gości to dowód na to, że sztuka Zbyluta wciąż żyje, prowokuje do myślenia i, co najważniejsze, łączy nas, bo mówi o tym, co wspólne.
1 marca 2026

